GIMNAZJUM W JEDNOSTCE RATOWNICTWA GÓRNICZO - HUTNICZEGO W SOBINIE
printer
GIMNAZJUM W JEDNOSTCE RATOWNICTWA GÓRNICZO - HUTNICZEGO W SOBINIE

Dnia 16.11.2016 r. 15-osobowa grupa, złożona z klas IIIa i IIIe, w ramach zajęć z orientacji zawodowej prowadzonych przez panie: Agnieszkę Jaskuła i Annę Kubera, pojechała do Jednostki Ratownictwa Górniczo - Hutniczego w Sobinie. Na miejscu przywitał nas jeden z pracowników, który zaprowadził nas do sali, w której obejrzeliśmy film o pracy ratowników. Po projekcji rozmawialiśmy o pracy ratowników, kwalifikacjach, szkoleniach i predyspozycjach. Następnie zwiedzaliśmy jednostkę. Centrum dowodzenia to dyspozytornia. Tam właśnie przychodzą wszelkie zgłoszenia o wypadkach. Dowiedzieliśmy się, na czym polega praca na tym stanowisku, a także, że jest to jedyna stacja ratownicza, gdzie przez całą dobę dyżuruje lekarz. Ratownikiem może zostać tylko osoba, która pracuje jako górnik na dole. Dyżur pełniony jest tutaj przez całą dobę, bez względu święta czy dni wolne od pracy. Zastęp ratowniczy zmienia się co 7 dni (zawsze od poniedziałku do poniedziałku). Każdy taki dyżur rozpoczyna się badaniem lekarskim i szkoleniem. Ratownicy codziennie uczestniczą w różnego rodzaju ćwiczeniach, by podnosić swoją sprawność fizyczną i umiejętności ratownicze, bowiem od tego zależy powodzenie całej akcji. Oprócz tej pracy sami dbają o wygląd jednostki. Samodzielnie zagospodarowali otoczenie, dzięki czemu mogą tam przyjemnej spędzać czas, np. mogą korzystać z kortu tenisowego, sali sportowej, siłowni czy też wspólnie urządzić grilla.

Ratownicy biorą też udział w zawodach sportowych i zajmują wysokie miejsca, o czym świadczyły liczne puchary i dyplomy. Mieliśmy też okazję zobaczyć rożnego rodzaju aparaty tlenowe, które okresowo i po każdej akcji są poddawane testom jakościowym. Tę czynność wykonuje tylko jeden pracownik i nikt inny nie ma wstępu do tego pomieszczenia. My jednak stanowiliśmy wyjątek, jako grupa zwiedzająca. Pokazano nam m.in. narzędzia do wykrywania różnych gazów w powietrzu, specjalny sprzęt, dzięki któremu można zobaczyć, gdzie znajduje się źródło ognia, w przypadku ograniczonej widoczności.

Nasz przewodnik zaprowadził nas do magazynów, w których znajduje się specjalistyczny sprzęt i opowiadał o jego przeznaczeniu i mocy. Dane techniczne były zaskakujące, np. jedna z poduszek potrafi podnieść 500 ton. Trzech panów zademonstrowało nam działanie specjalnych nożyc do przecinania różnego rodzaju metali, np. rur. Drugim intrygującym narzędziem był małej średnicy (ok.15cm) podnośnik, który uniesie 5 ton. To właśnie dzięki pomysłowości ratownika w zastosowaniu tego małego podnośnika uratowano kierowcy fadromy rękę. Pojazd został przygnieciony głazem, a ręka kierowcy utkwiła między rurkowatymi wzmocnieniami, co uniemożliwiło wydobycie pracownika. Podnośnik umieszczono między tymi rurkami, co spowodowało ich rozchylenie. Gdyby ta sytuacja potrwała dłużej, kierowca straciłby rękę. My też przetestowaliśmy to urządzenie. Jeden z kolegów stanął podnośniku i przekonał się, jak działa.

Ostatnim miejscem był garaż, w którym znajdował się wóz specjalny. Za zewnątrz wyglądał jak zwyczajny autokar, ale gdy do niego wsiedliśmy, okazało się, że są tam tylko pojedyncze fotele wyznaczone dla poszczególnych ratowników. Do każdego miejsca przypisany jest sprzęt, który ratownik zabiera na akcję oraz przygotowane są ubrania. Bowiem, gdy odezwie się głos syreny, wszyscy w 60 sekund muszą znaleźć się we wozie, nie zależnie od tego, co właśnie w tym momencie robią. W bagażniku autokaru znajduje się specjalistyczny sprzęt – najlepszy i najważniejszy, bo ratujący ludzkie życie.

Zwiedzanie Jednostki Ratownictwa Górniczo – Hutniczego wywarło na nas ogromne wrażenie.

Justyna III A